Untitled Document

V runda DSMP Poznań 3-4 październik 2008

Renault Clio Sport
Artur Michel/Michał Słomian


Artur Michel:

Przed kwalifikacjami padł komputer, więc nie mieliśmy do nich jak wystartować. Na szczęście nasze pismo o dopuszczenie do startu, mimo niezaliczenia czasówki, zostało rozpatrzone pozytywnie i z nowym modułem sterującym ruszyliśmy do wyścigu. Wcześniej jednak „zaliczylismy stresa” z kołami, bo po założeniu nowych zacisków, okazało się, ze nie pasują do nowych felg i wszystko trzeba było przekładać, więc właściwe opony dostałem dopiero na polach startowych.
Auto po starcie z ostatniego pola sprawowało się bardzo dobrze, ale po pierwszych kilku okrążeniach, gdzieś koło 10-tego kółka, kompletnie padł wyświetlacz. Nie wiedziałem na którym biegu jadę, jakie są obroty i temperatura – po prostu nic, ale dostałem polecenie od zespołu, że mam jechać. Później okazało się, że oberwał się jeden kabelek. Ponieważ mieliśmy kłopoty z uruchomieniem silnika, nie gasiłem auta na polach startowych, za co dostaliśmy karę drive through. Poza tym jechało się fajnie. Na początku było trochę mokro, ale pasują mi takie warunki. Po pół godzinie właściwie zrobiło się sucho.
Włosi z Alfy mieli jakieś problemy i dużo czasu stracili na naprawę a nam udało się dojechać i wygrać klasę.

Piotr Soja (kierownik zespołu)

Przed zawodami podjęliśmy decyzję „polityczną” o odsunięciu Pawła Soji od zespołu na tę rundę. Powodem był jego brak czasu na przygotowania do wyścigu. Dlatego do Clio obok Artura wsiadł Michał.
Pierwotnie miałem startować Lotusem w długim dystansie z Michałem, ale wystąpiły poważne kłopoty z Clio, więc musiałem przejąć rolę kierownika zespołu.
Jednym z problemów był zestaw koła/zaciski. Po awarii na poprzednim „Poznaniu” przed wyjazdem wymieniliśmy uszkodzone zaciski na nowe, też AP Racing. Wszystko przymierzyliśmy i było OK. Nie wzięlismy jednak pod uwage tego, że sprawdzaliśmy ich dopasowanie do starych felg Speedline, a do Poznania zabraliśmy nowe Braidy, na które były założone już nowe opony. Tuż przed wyścigiem okazało się, że nowe zaciski za nic nie chcą współpracować z nowymi kołami – po prostu auto nie chciało ruszyć, bo hamulce się nie mieściły w felgę. Dlatego podjęliśmy decyzję o przełożeniu hamulców z Lotusa do Clio i to była główna przyczyna wycofania Lotusa z długiego dystansu.


To jednak wcale nie był koniec problemów. Zawody nie zapowiadały się dla nas najlepiej, bo po wolnych treningach, na godzine przed czasówką, praktycznie całkowicie padł komputer sterujący silnikiem. Jedynym znakiem życia (sygnałem) jaki wysyłał, było zasilanie wentylatora chłodnicy. Zadzwoniłem więc do producenta w Belgii, zamówiłem nową jednostkę sterującą, po którą człowiek z Holandi pojechał do nich. W tym czasie my ruszyliśmy z Poznania na granicę niemiecko-holenderską (prawie 800 km w jedną stronę), skąd odebraliśmy naszą paczkę. Nowy komputer przywiozłem na tor w południe, a o 13.30 Clio miało być na polach startowych. Na szczęście zdążyliśmy wszystko podłączyć, ale mechanik tak długo siedział podpięty do elektroniki, że kompletnie rozładował się akumulator. Odpaliliśmy auto „na pych”, a na polach startowych baliśmy się zgasić silnik, licząc się z karą przejazdu przez boksy.
Z powodu zamieszania z hamulcami, auto wyjechało z namiotu na tor na starych oponach, bo nie zdążyliśmy przełożyć nowych na felgi pasujące do hamulców z Lotusa. Dlatego koła „wyścigowe” zakładaliśmy w ostatniej chwili już na polach startowych.
Kiedy Artur, jadący na pierwszej zmianie, zameldował przez radio, że nie działa wyświetlacz, podjeliśmy nieco ryzykowną decyzję o kontynuowaniu jazdy. Co ciekawe, kolega Michel, jadący bez żadnych przyrządów, wykręcił swój najlepszy czas na poznańskim torze...
Mimo tych wszystkich kłopotów wyścig zakończył się dla nas świetnym wynikiem. Dzięki wygranej, zrównaliśmy się punktowo z Włochami i losy tytułu mistrzowskiego rozstrzygną się za trzy tygodnie w czeskim Brnie. W najgorszym przypadku będziemi wicemistrzami, bo z tyłu nikt nam nie zagrozi. Artur startował we wszystkich rundach, Michał zaliczył już 50% wyścigów, a jeśli Paweł pojedzie w ostatniej rundzie, to cała trójka zdobedzie tytuły.
Mamy tylko małą zagadkę ze startem w Czechach, bo wyczytałem, że wyścig, oprócz tego, że trwa sześć godzin, kończy się dopiero o 20-stej. Trzeba będzie więc pomysleć o oświetleniu, bo w Polsce przednie lampy nie są do niczego potrzebne i do tej pory Clio jeździło bez nich.


Więcej informacji:

Tomek RS Tokarski
e-mail: troll72tom@o2.pl

 
Copyright (c) 2003 by KBNetwork. All rights reserved.